Taśmy Janeckiego

Po wczorajszym artykule redaktor Stanisław Janecki rozpętał (zapowiadaną mi w przypadku zdecydowania się na publikację) wojnę. Z tego względu zamieszczam zapis rozmowy, która odbyła się 27 sierpnia.

Rozmowa rozpoczęła się o godzinie 15.47 i trwała aż do rozłączenia się redaktora Janeckiego, który tłumaczył to później „padnięciem baterii”. Poniżej kilka fragmentów oraz odnośnik do całej rozmowy.



Grzegorz Jakubowski: W Poznaniu mi powiedzieli mi, że taka praca (doktorska) nie istnieje (…).
Stanisław Janecki: Gdzie? Na uniwersytecie w Poznaniu?
GJ: Tak, Adama Mickiewicza w Poznaniu.
ST: (Śmiech) Świetnie. To jest praca nostryfikowana. Zrobiona w Ameryce.
GJ: A wczoraj jak rozmawialiśmy to mi pan mówił, że w Poznaniu zrobiona…
ST: No bo zrobiłem a potem byłem na stypendium… a co mną się pan zajmuje?
GJ: Między innymi…
ST: A po co?
(…)

GJ: Mam dokument, który potwierdza to, że pan był i wynegocjował umowę na 20 tysięcy jako wice-naczelny.
ST: Mi proponowali ale nie podpisałem żadnej umowy.
GJ: (…) Pan nie podpisał ale wynegocjował pan tą umowę i jest pytanie czy potem poszedł pan z tą umową do „Do Rzeczy” i „W Sieci” żeby zawyżyć sobie wynagrodzenie.
ST: Ale ja nie miałem żadnej umowy przecież! Nie podpisałem żadnej umowy!
GJ: Ale była wypisana i czekała na podpis…
ST: A to ja nic nie wiem o tym.
(…)

GJ: Króliki laboratoryjne…
ST: Ach to te praktykantki… Panie Grzegorzu niech się pan w to nie bawi… po naszej starej znajomości. Bo to są ludzie, którzy to prostu są… Nikim nie byli w dziennikarstwie.
(…)

GJ: Mam multum zeznań (…) górę dokumentów i wszyscy jak jeden mąż wskazują na pana…
ST: A to nie dokumentów tylko po prostu pieprzenia jakiś ludzi.
(…)

GJ: Pan dopisywał po nocach…
ST: (Śmiech) Po nocach? Przecież to komedia jest. Ja nie musiałem po nocach bo ja miałem dostęp do wszystkich materiałów na poziomie sekretariatu… (…) To ludzie przychodzili dopisywać po tekstach już zatwierdzonych do sekretariatu na co przymykałem oko po prostu, bo nie chciało mi się z tymi głupotami walczyć.
(…)

GJ: A tą pracę doktorską… mógłby mi pan podesłać skan?
ST: Ale dlaczego pan chce się mną zajmować jak ja jestem nikim? (…) Dlaczego ja mam się tłumaczyć? I z jakiego powodu. Ja nie jestem żadnym istotnym człowiekiem.
(…)

ST: Zastanawiam się nad wyjściem z dziennikarstwa w ogóle, za chwilę, bo to nie ma przyszłości.
(…)

ST: Ja nawet z nimi (redakcja Karnowskich) nie mam dobrych stosunków.
GJ: Z tymi ludźmi od Karnowskiego?
ST: No pewno, że nie!
GJ: Myślałem, że jakoś pan jest z nimi zżyty…
(…)

ST: W „Do Rzeczy” nie mogłem się dogadać w sprawie kasy to proste.(…) Tu nie ma w ogóle jakiś ideowych podstaw – tylko finansowe.
(…)

ST: Zawsze byłem sceptykiem (w sprawie trotylu).
(…)

ST: Ale niech mnie pan tam oszczędza trochę po starej znajomości panie Grzegorzu. Bo ja tu z panem się wymieniamy informacjami a pan mi tu będzie robił koło pióra.
(…)

ST: Jedni mnie chwalą a drudzy we mnie napierd***
(…)

ST: Z tym trotylem to pan wie…(…) Ja nigdy o tym słowa dobrego nie powiedziałem.

Pełen zapis rozmowy

Stanisław Janecki
Trwa ładowanie komentarzy...