Przychodzi Karnowski do Urbana

W zeszłym roku Wojciech Cejrowski nazwał Michała Karnowskiego kłamcą w wywiadzie, którego miał rzekomo nie chcieć opublikować „Newsweek” (znany podróżnik opublikował go na swoim profilu na Facebooku). Karnowski wówczas dopytywał się szydząc, czy do Cejrowskiego nie zgłosił się jeszcze Jerzy Urban, skoro chciał recenzować prawicowego kolegę na łamach takiego (w domyśle niegodnego) pisma jak „Newsweek” Tomasza Lisa. W istocie to nikt inny a sam redaktor Karnowski w 2009 r. przyszedł do naczelnego „Nie” mianując go rozmowie dziennikarzem niepokornym.

Twórczość założyciela portalu „wpolityce.pl” i tygodnika „W Sieci” sprzed roku 2010 owiana jest tajemnicą. Niemalże wszystkie jego artykuły i wywiady z okresu poprzedzającego katastrofę Smoleńską zniknęły z archiwów i zasobów internetowych „Dziennika”, w którym pracował na stanowisku szefa działu polityki.

Tym, którzy pamiętają jego zmieniające się sympatie polityczne nie trudno zrozumieć dlaczego tak się stało. W okresie rządów Jarosława Kaczyńskiego wypowiadał się o nim dość więcej niż dobrze. Nie raz opiewał trud pracy premiera ("Jarosław Kaczyński chce być żelaznym kanclerzem IV RP", tekst z 19 stycznia 2007 r. którego próżno szukać na stronach dziennik.pl). Sytuacja uległa zmianie w trakcie kampanii wyborczej i po przegranej PiS w 2007 roku.

Wtedy jego poglądy zmieniły się o 180 stopni. Nagle zapałał miłością do Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Tuż po wygranych przez Platformę wyborach „Dziennik”, w którym odpowiadał za dział polityki, przymknął oko na opublikowanie artykułu „Korupcja w TVP”, który poważnie zaszkodził Patrycji Koteckiej – partnerce Zbigniewa Ziobry.

Kotecka wygrała wytoczony Łukaszowi Słapkowi proces a wydawca „Dziennika” ją przeprosił. Z perspektywy czasu wygląda to dość zabawnie, ponieważ obecna żona Ziobry znalazła nową pracę nigdzie indziej a w mediach należących do SKOK-ów, które także utrzymują tygodnik „W Sieci”, braci Karnowskich.

Wśród artykułów Michała Karnowskiego z okresu jego uwielbienia dla zwycięskiej Platformy i Donalda Tuska, jeden tekst szczególnie zapadł w pamięci współpracujących z nim dziennikarzy. To rozmowa Karnowskiego oraz Piotra Zaremby (inny niepokorny publicysta „W Sieci”) z redaktorem naczelnym tygodnika „Nie” – Jerzym Urbanem.

Dziś ponownie wierny Jarosławowi Kaczyńskiemu niepokorny Michał Karnowski z utrzymywania kontaktów z Jerzym Urbanem czyni obelgę. Opisuje go takimi słowami: „postać tyleż obleśna co żałosna”, „cyniczny grubasek”. „Tam gdzie przychodzi Urban, tam pojawia się duch tamtych czasów” i sugeruje, że roztacza on „sieci postesbeckich powiązań”.

Natomiast niecały rok przed jego magiczną przemianą w legendarnym już wywiadzie opisywał naczelnego „Nie” jako „dziennikarza niepokornego”, szukającego ochrony przed „nacjonalistyczną, klerykalną, roszczeniową dziczą”. O opozycji natomiast mówi „solidaruchy”.

Teksy Karnowskiego z tamtych lat trudno dzisiaj znaleźć poza zbiorami w Bibliotece Narodowej. Warto jednak się z nimi zapoznać by przekonać się jak niedawno temu, lider wspieranych przez SKOK „Niepokornych” wraz z kolegami pisał o partii Kaczyńskiego, o operacjach CBA, które „stosowało metody niestosowane nawet wobec mafii” i IV RP.
Trwa ładowanie komentarzy...